piątek, 1 stycznia 2010

...

Gorzko się zaczęło. niepewnością, myśleniem. Z dnia na dzień, ze Starego Roku na nowy,zmieniasz perspektywę i okazuje się, że zazdrość i humory to poważny wróg... A miało być całkiem inaczej, bo odpuściłam juz sobie.Dawno temu. I wszystko, co miało jakieś znaczenie pachnie niebezpiecznie zdradą. Wkrada się obojętność, lekki niesmak, a na ból duszy paracetamol nie pomoże. Tylko Pan. Chciałam płakać, naprawdę, chciałam pozbyć się tej troski, ale co mi po tej jednej łezce,którą cudem wręcz udało się wycisnąć? Tylko Pan. On ma taki trik na to nasze niezrozumienie rzeczywistości - bierze glinę, miesza ze śliną i nakłada na oczy. Tylko trzeba nam pozwolić sobie na ten mały absurd, bo co ma glina do oka? Skoro jest najlepszym lekarzem, cóż...trzeba Mu zaufać. Żeby uwolnić człowieka od krętactw, układów ze samym sobą,pustych obietnic, które codziennie składamy - wywraca stoły w naszych sercach, wygania tych starych oszustów, jakimi się często stajemy i przywraca właściwy porządek w Jego domu. Nie ma jak generalne porządki - każda gosposia potwierdzi - ciężko, bo się wszystkiego jakoś tak nazbierało, nie do końca wiadomo jak, nie wiadomo co się kiedy może przydać. Warto zaryzykować - skusić się na ten oczyszczający zamęt i Mu pozwolić. Teraz potrzeba nam prawdy, bardziej niż kiedykolwiek. Tata mówi, że serce jest twierdzą nie do zdobycia - otwiera się tylko od środka. Już "po" śpi się ze spokojnym sumieniem. Przeżyłam, nie jeden raz. Nie żałuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz